7 April, 2020
hh

Ariana Grande błagała menadżera, żeby zdjął utwór ”ghostin” z albumu. Zobacz rozmowę u Zacha Sanga

Kilka dni temu, Ariana Grande udzieliła wywiadu w programie Zach Sang Show opowiadając o albumie thank u, next, trasie i nagrodach Grammy.

Piosenkarka rozpoczęła rozmowę od żartu, przepraszając, że tak szybko wróciła. Wywiad przebiegał w bardzo przyjaznej atmosferze, co pod koniec przyznali sami dziennikarza – wcale nie czuli, że rozmawiają z Arianą Grande i nie spotykali się z tym, żeby artysta takiego kalibru zabierał ze sobą na wywiad współtwórców albumu.

Zobacz pełny wywiad i sprawdź tłumaczenie najważniejszych momentów poniżej.


Co w tym albumie jest takiego nadzwyczajnego?

Wydaje mi się, że to, w jaki sposób powstał. Stworzyłam ten album z moimi przyjaciółmi w krótkim okresie czasu i w pewnym sensie uratował moje życie. To był bardzo trudny rozdział w moim życiu i moi przyjaciele sprawili, że był niesamowity i szczególny. Będę im za to dozgonnie wdzięczna. Ta muzyka opowiada o tym, co czułam tworząc ją.

W którym momencie poczułaś, że to czas zacząć tworzyć kolejny projekt?

Nie pamiętam tego momentu tak naprawdę. Pytałam o to wcześniej Victorię. Mam kompletną plamę w pamięci. Wydaje mi się, że to przez zbyt wiele emocji i szampana… Nie pamiętam, jak to się zaczęło. Wiem tylko, że kiedy praca nad albumem zaczęła się na poważnie wszyscy moi przyjaciele byli na miejscu. W tamtym momencie nie byłam w stanie koncertować. Spotkałam się z moją wytwórnią i zespołem, i powiedziałam, że nie pojadę w trasę, bo nie czuje się wystarczająco zdrowa i stabilna emocjonalnie. Moi przyjaciele sprawili, że wyszłam na prostą. Chciałabym móc powiedzieć, że to zasługa terapii, ale to mi tak naprawdę nie pomogło. Największy wpływ mieli moi przyjaciele i ta muzyka. Mieszkam naprzeciwko studia nagraniowego, więc dosłownie chodziłam do niego drzwi obok każdego dnia. To zmieniło wiele w moim życiu. Brzmi banalnie, ale to było najpiękniejsze.

Wydaje ci się, że to najbardziej uzdrawiający album, jaki kiedykolwiek wydałaś?

Tak, ponieważ nie wydaje mi się, żeby moje życie było tak ciężkie, jak wtedy, kiedy zaczęliśmy nad nim pracować. Nie chcę wyjść na płaczkę, ale to był naprawdę trudny czas w moim życiu.

Wiele ludzi słyszy opis swojego życia w tych piosenkach np. w ”in my head”. Co ci przychodzi do głowy na myśl o tej piosence?

Pierwszym, co przychodzi mi do głowy były 24 godziny przed tym, kiedy ludzie usłyszeli tę piosenkę i jak przerażona jestem tym, że ją usłyszą. Po drugie, to to, że utożsamia się z przeżyciami ludzi, do których trafia. Chcę, żeby jej posłuchali i mieli własne doznania. W swoim życiu wiele razy maluję obraz kogoś, kim już wiem, że nie jest, lecz dalej łudzę się że nim jest. Bardzo powoli dochodzę do tego, że się myliłam.

O piosence ”thank u, next”:

Miałam obsesję na punkcie refrenu. To słowa, których używaliśmy w odpowiedzi na wszystko, co nas denerwowało. Coś nam nie odpowiadało lub nasi przyjaciele przez coś przechodzili i mówiliśmy: ”OK, thank u, next”, zakończ to. Używaliśmy tej sentencji w naszym codziennym języku, a potem usłyszałam Victorię w rogu nucącą “thank u, next”. Dosłownie powiedziałam do niej coś okropnego z ekscytacji.


Czy usłyszenie tej piosenki już gotowej wpłynęło na to, że poszłaś dalej zamykając poprzedni rozdział?

To stało się bardzo prawdziwe. Wstawienie tego do piosenki sprawiło, że poczułam takie… OK, zdecydowanie zamknęłam ten rozdział. Mieliśmy trzy różne wersje tej piosenki.

Jaka jest największa różnica w tych trzech wersjach?

Jestem bardzo nieśmiała, kiedy chodzi o rozbijanie się nad pewnymi rzeczami. Zapytałam: ”Czy byłoby to obłędne, gdybym wymieniła imiona ludzi i podziękowała im bezpośrednio w piosence?”, a Tayla na to: ”Jeśli to zrobisz, to będzie coś… Zróbmy to, to genialne”. I gdy w końcu to nagrałyśmy, poczułam, że to coś wyjątkowego. Wróciłam do domu, poszłam spać, a gdy wróciłam stwierdziłam żebyśmy nagrali wersję bez imion na wszelki wypadek. W tej wersji też śpiewałam o tym, co ludzie o mnie mówią, o swoich błędach, tym co zrobiłam i co przyczyniło się do tego, kim jestem, ale było to mniej bezpośrednie. Wszyscy, włącznie ze mną, czuliśmy jednak, że to nie jest ta wersja.

W tym czasie również w moim związku się nie układało: raz było dobrze, a innym razem nie. Nie wiedziałam, co się wydarzy. Wróciliśmy do siebie, więc musiałam nagrać inną wersję, a potem znowu się rozstaliśmy, więc skończyło się na tej wersji. Istnieje wersja, w której jestem zaręczona, w której nie jestem, jest również taka, w której większość rzeczy ukryłam. To było duże ryzyko i przerażający krok, ponieważ to moje życie. Rozumiem, że dla pewnych ludzi nie jestem prawdziwą osobą, więc łatwo jest widzieć mnie jako piosenkę lub zdjęcie, ale są też związki i osoby, które przechodzą w życiu przez podobne sytuacje. Rozklejam się, ale, to prawdziwy syf dla mnie, prawdziwe życie. Spędziłam wiele czasu z tymi ludźmi. Umieszczenie tego w piosence było przerażające.

Pamiętam, że Liz wróciła i usłyszała thank u, next, potem przyjechał Michael i też usłyszał tę piosenkę. Nie chciałam, żeby jej słyszeli, zanim nie będzie perfekcyjna. Kazałam im się wynosić, dopóki jej nie skończę. Denerwowałam się dzieleniem się nią z innymi, ponieważ wiedziałam, że gdy ludzie usłyszą padające imiona powiedzą: ”Zagraj to jeszcze raz. Co k-rwa?”. Moja mama.. Ona nigdy nie była szczęśliwsza. Powiedziała: ”Oh, to najlepsza piosenka, jaką kiedykolwiek słyszałam”. Każdy, kto zna mnie, wie, co myślała Joan Grande o każdym związku w jakim byłam… I mimo to była tak wspierająca, cierpliwa i gryzła się w język. Była fantastyczną mamą. Ta piosenka jest właściwie dla mojej mamy i podziękowaniem jej za pomoc przeżycia tego gówna. To była piękna chwila dla niej.

Czy ktoś kto pojawia się w tej piosence wspierał cię w wydaniu jej?

Tak. Wysłałam ją do Seana i pokochał ją. Powiedział: ”Cholera, jestem pierwszy, ha?”, a ja na to: ”Wiesz… szłam jakby w kolejności”. Był zabawny. Ricky’emu też się spodobała, był dumny. Zażartował: ”Czemu ja mam najgorszy wers?”, a ja na to: ”Co masz na myśli?”, na co on: ”Wers każdego jest taki miły, a mój: j-bać go, jest śmieciem”. Odpowiedziałam mu: ”Mogłam tak powiedzieć… ale tego nie zrobiłam?”. Śpiewam tam, że słucham starych piosenek o nim i się śmieję, bo nic, o czym jest w nich mowa się nie sprawdziło. Każdy, z kim jestem dalej w kontakcie, bardzo mnie wspierał.

Najtrudniejsza piosenka na tym albumie do dokończenia?

”ghostin”. To piosenka, którą najpierw zaczęłam tworzyć z Maxem i Savanem, a kilka tygodni później wróciłyśmy do niej z Victorią. Nawet jej nie dokończyłyśmy, bo są tam tylko dwie zwrotki. Prawdopodobnie ta, bo jest bardzo ”emo”. Błagałam Scootera, żeby ją zdjął z albumu, ale powiedział mi, że za dużo o tym myślę, a ta piosenka jest wyjątkowa i powinna się na nim znaleźć. Chciałam zdjąć kilka rzeczy z tego albumu, ale ostatecznie stanęło na tym, że zostawiłam ich większość.

Jaki fragment ”ghostin” dotyka Cię najbardziej?

Całość.

Najcięższe co, do niej wstawiłaś?

Druga zwrotka. Była naprawdę ciężka.

Dlaczego wydaje Ci się, że Scooter naciskał, żebyś ją wydała?

Bo to jest piękna piosenka. Jest ulubieńcem mojej mamy. Ja jej nie słucham.

Siła tego albumu polega na autentyczności. Widzę siebie i ciebie w niektórych kawałkach. W świecie, w którym ludzie są fałszywi, chowając za filtrami, opisami, ta muzyka pozostaje autentyczna, mówi o prawdziwym życiu i dlatego trafia do tak wielu ludzi.

Największe hity przyszły, kiedy były stworzone z ludźmi, którzy znali mnie najlepiej i były brutalnie szczere. Taka reakcja świata, mimo, że jestem w tym biznesie od 5 lat, wiele mi mówi. Wydawałam single, robiłam promocje, występowałam na tych Jingle Ballach, chodziłam po czerwonych dywanach. Gdy poznałam Michaela płakałam w garażu Tommy’ego, bo byłam zmęczona promocją. Teraz robimy absolutne minimum, jesteśmy jedynie autentyczni i wydajemy, kiedy chcemy, a wszystko jest milion razy większe, niż to, co wydawałam do tej pory. To pokazuje, że powinnam być bardziej sobą – kimkolwiek jestem – mimo, że to odrobinę przerażające.

Kiedy wiedziałaś, że album był skończony?

Nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że wtedy, kiedy mieliśmy wystarczającą ilość piosenek. Pomyślałam: ”Wow! Kocham je wszystkie, to jest album”, a potem zadzwoniłam po tych samych ludzi, których zwołałam półtora miesiąca wcześniej i powiedziałam, że nigdzie nie jadę i nic nie robię, bo nie czuję się na siłach. Zapytali: ”Czemu tu jesteśmy?”, a ja na to: ”Cóż, chce zagrać wam album”. Byli w szoku.

Wszyscy byli zadowoleni? Wiesz, połowa z nich mogła powiedzieć: ”Hej, chwilę temu wydałaś album, nie potrzebujemy teraz tego, powinniśmy działać według naszego planu.”

Tak, pojawiały się takie stwierdzenia, ponieważ, kiedy chodzi o sprawy biznesowe czy wytwórni, to przy wydawaniu albumu to również jest omawiane, ale każdy w Republic był bardzo wspierający i zadowolony. Powiedzieli: ”OK, no to jedziemy, kręćmy teledysk.”

Następna w kolejce jest trasa. Jak wybierasz setlistę na taki show?
To ciężkie, mam tyle piosenek, że nawet nie zdawałam sobie sprawy. Setlista jest długa, na tę chwilę mam około 30 piosenek – niektóre poskracane i połączone w medleye. To trudne, bo nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak mała to będzie przestrzeń. Większość zajmą dwa albumy i kilka powrotów do przeszłości, ale nie ”Bang Bang”, nie martwcie się.

Jak wskrzesisz album ”thank u, next” na trasie? Będzie ciemniejsza?

Zobaczycie.

Będziesz latać?

Nie. Nie lubię tego. Mogę być szczera? Robiłam to na swoich koncertach, mimo, że tego nie lubiłam. Chcę śpiewać moje piosenki. Nie jestem najlepszą tancerką, chcę po prostu śpiewać. Za każdym razem, kiedy latałam na tym żyrandole, to nie wiedziałam, jak stamtąd wyjść. Przeraża mnie to, denerwuję się tym. Nie podoba mi się to nawet w wykonaniu innych. Nie muszę mieć wartych miliony maszyn unoszących mnie w powietrzu. To nie czyni dobrego występu dla mnie. To dużo pieniędzy… I żeby było jasne, nie chcę nikomu ubliżyć… Wiem, że ludzie lubią takie rzeczy, dlatego nie lubią moich koncertów.

A jak stroje na trasie?

Będę nosiła ubrania… Zdecydowanie będę nosiła ubrania. Znasz mnie, chcę tylko śpiewać. Podchodzę do tego na zasadzie: ”OK, ubierzcie mnie w coś.”

Jakie wnioski wyciągnęłaś z tworzenia albumu ”thank u, next”?

Myślę, że najważniejszą lekcją bazując na tym, jak ludzie zareagowali, jest słuchanie bardziej mojego instynktu i to, że mam niezły pomysł na to, jak chcę brzmieć i co powiedzieć.

Dziennikarz 2: Jak czujesz się z tym, że jesteś bez przerwy na świeczniku?

To naprawdę dzikie. Czasami to ma duży wpływ na mnie i potrafię być smutna kilka dni pod rząd, kiedy przeczytam coś, co sprawi, że poczuję się okropnie, bo mam najczystsze intencje, jeśli chodzi o ludzi. Chcę, żeby każdy był moim przyjacielem i desperacko kocham i chcę każdego przytulić. Dosłownie: chcę, żeby każdy przyszedł na obiad w tej chwili i nigdy nie odszedł. Chcę dzielić się z każdym miłością, dlatego to wpływa na mnie tak emocjonalnie i rozumiem, że nie każdy mnie zna w zupełności. Prawdopodobnie bym siebie nie lubiła, jeśli wiedziałabym tylko to, co świat o mnie wie lub czyta, ponieważ połowa tego jest głupotą, a druga połowa prawdą, jak np. nagrania wideo, w których dotykam się po włosach pozując, jak wypolerowana gwiazda popu. Jakbym zobaczyła coś takiego, to powiedziałabym: ”Fuj, p-rdol się”. Widzę rzeczy, które robię i myślę, że to szalone. Moja praca jest taka głupia. Oglądałam wczoraj wideo zza kulis ”7 rings” z Alfredo, na którym przeginam się przed tym domkiem i powiedziałam: ”Wow, jestem dupkiem”. Patrzyłam na to i pomyślałam: ”Mam najgłupszą robotę na świecie”. (śmiech). Ciężko mi zaakceptować, że nie wszyscy mnie znają, ale jednocześnie spływa to po mnie, ponieważ nie jest to właściwie atak na mnie tylko na Arianę Grande – gwiazdę pop.

Przykładasz wagę do takich rzeczy jak Grammy lub numer 1?

Staram się nie przykładać i powiem dlaczego. Z całym szacunkiem dla Akademii Grammy i Billboardu, ale nie weszłam do tego biznesu będąc skupioną na tego typu rzeczach. Po prostu chciałam śpiewać. Wszystko czego, chciałam to śpiewać, pisać, występować, tańczyć i tworzyć muzykę. Kocham śpiewać od kiedy byłam w stanie mówić. Nigdy się tym nie przejmowałam. Nigdy nie chciałam robić sesji zdjęciowych lub chodzić na czerwone dywany. Nienawidzę tego, nienawidzę tego, nienawidzę tego. Dosłownie, sram w gacie. Każde zdjęcie wychodzi paskudne i myślę tylko o tym, żeby wrócić do domu. Wszystko, czego chcę, to być w pomieszczeniu z reflektorem na mnie i śpiewać. Jestem zaszczycona będąc wyróżnioną, zdobyć dwa numery 1 z moimi przyjaciółmi. To bardzo ekscytujące, kiedy się wydarzy. Nie będę udawać, że nie, bo jest, to cudowne uczucie. Nie chcę jednak, żeby to stało się czymś zbyt ważnym. To nie czyni mnie w żaden sposób lepszym, ani gorszym artystą, ponieważ wszystkie moje ulubione albumy i ulubieni artyści, poza Madonną, nie mają Grammy i numeru 1.

Grammy i numery 1 nie czynią albumu świetnym.

Nie wydaje mi się, żeby czyniły, ponieważ w domu jako widz oglądając Grammy za każdym razem reaguję na wyniki w stylu: ”Co k-rwa?”. Zawsze, tak jak wszyscy, kibicuję moim ulubionym albumom i wiem, że pewnego dnia, kiedy ja wygram Grammy, ludzie oglądając galę w domu powiedzą: ”J-bać Grammy, ją i tego kucyka”, więc nie wydaje mi się, żeby to miało wpływ na cokolwiek. Jest muzyka, która ludziom się podoba i jest muzyka, która się nie podoba. To bardzo miłe być wyróżnionym przez Akademię, ale nie chcę, żeby to było czymś najważniejszym dla mnie, ponieważ pod koniec dnia moja ulubiona muzyka, której słucham nie została nagrodzona Grammy.

Dziennikarz 2: Dużo przeszłaś. Jak się dziś czujesz?

Dziś jest dobry dzień. Nie mogę powiedzieć tego o jutrze, albo za godzinę, bo nie wiem.. Bóg jedyny wie.. (śmiech). Nie, żartuję.. Jest w porządku. Jestem szczęśliwa, kiedy jestem z tymi ludźmi i bardzo wdzięczna za to, gdzie jestem. Jestem błogosławioną osobą.

Dziennikarz 2: Chciałbym powiedzieć, że ten wywiad jest świetny, bo zupełnie zapomniałem, że rozmawiam z ludźmi z takimi sukcesami na koncie i Arianą Grande. Czuję, jakbyśmy rozmawiali jak przyjaciele przez cały czas.

Oh, to dobrze. Ja zapominam, że jestem Arianą Grande cały czas. To najlepsze, co kiedykolwiek ktoś mi powiedział. Proszę, zapominajcie, że jestem Arianą Grande.

Fakty z wywiadu:

· Ariana powiedziała swojemu zespołowi, że nie pojedzie w trasę, bo nie czuje się na siłach i wtedy zaczęła pracować nad albumem

· najstarszą piosenką jest ”ghostin”, a najmłodszą ”break up with your girlfriend, i’m bored”

· Ariana nie chce, żeby ”break up with your girlfriend, i’m bored” brano na poważnie, chce bawić ludzi swoją muzyką

· Joan Grande nie lubi piosenki ”make up”, Ariana ma z nią relację love-hate, ponieważ uwielbia jej brzmienie i uczucie, o jakim opowiada, ale zdaje sobie sprawę, że to złe

· w utworze ”NASA” na początku słyszymy zaprzyjaźnioną Drag Queen, Shangelę, która trafiła tam przypadkiem, po tym jak Arianie spodobało się, to, co powiedziała i poprosiła, żeby to powtórzyła

· w pierwotnej wersji piosenki ”NASA” na początku było odliczanie

· we wstępie piosenki ”in my head” był cytat z filmu, lecz zmieniono go na wiadomość głosową od jej przyjaciela, Douga, ponieważ, pomógł jej wyjść na prostą i to lepiej pasowało do piosenki

· Pete Davidson jako jedyny z jej byłych partnerów nie wspierał jej w wydaniu utworu ”thank u, next”

· pisząc piosenkę ”thank u, next” Ariana już planowała teledysk

· Ariana napisała trzecią zwrotkę piosenki ”thank u, next” pod prysznicem

· podczas występu na Coachelli Ariana chciałaby wykonać utwór ”Break Your Heart Right Back” z Childishem Gambino